Dumnie łopocze Biało-Czerwona
której żaden wróg nie pokona
Symbol Bóg Honor i Ojczyzna
Powoduje, że goi się każda historyczna blizna
Gruzowiska Ojczyzny są już za nami
Gdy ziemia zalewała się krwawymi łzami
To nasza Biało-Czerwona zawsze dumna jak Matka
Wyrastała z ran krwawych z pożogi ostatka
Wiele stuleci jeszcze przeminie
Do póki Biało-Czerwona łopocze Polska nie zaginie.

Tylko raz w roku co się zdarza 4 maja
To dzień kominiarza
Gdy chcesz mieć w życiu wzięcie
Chwytaj za guzik na szczęście
Nie szukaj szczęścia w darach
Bo to zapowiada osoba w okularach
To co nas w życiu zachwyca
Gdy okulary nosi zakonnica
Nie jeden zachodzi w głowę
Że kominiarz i guzik to szczęście gotowe.

Krzyczy baranek przez cały ranek
Rety rety co się stało
Kurczę z jajka wyleciało
Na to szepczą mu pisanki
Że zakwitły już sasanki
Nagle wyszedł ktoś z wędzonki
Woła głośno "do święconki"
Tylko tu bez przepychania
Bo nie będzie dziś śniadania
Zaczynają się wykręty
Zając schował gdzieś prezenty
Konewka korzystając z zamieszania
Nie żałuje polewania
I do śmiechu w koło było
Wszystko dobrze się skończyło.

Dzwon Zygmunta nagle się obudził
Głosząc niepokój wśród bezbronnych ludzi
Dzwoni głośno w rozpaczy
Bo sam nie rozumie co to wszystko znaczy
Głośne żale płacz dzieci unosi do nieba
Że tu na ziemi pokoju potrzeba
Liczy że tam w niebiosach ktoś usłyszy wołanie
By wróciła normalność i niech pokój się stanie.

Panie wielki polityku, który fikcyjnie spory łagodzi
Bo jeszcze jego społeczności nic nie szkodzi
Udając,że się nic nie dzieje, bo świat przecież istnieje
Ciekawe co zrobi gdy bandyta i cham, stanie u progu jego domu bram
Nie zna litości dżuma zła i duże odległości szybko pokona
Po trupach niewinnych ludzi dotrze do polityka zanim się obudzi
Żadne pieniądze złoto diamenty po ciemnej stronie nocy
Nie będą potrzebne i nie dadzą mocy
Tej drogi nikt nie pokona, gdy dostanie się w śmierci ramiona.

Mamo tato me serce płacze
Bo nie wiem czy jeszcze was zobaczę
Putin bandyta i morderca
Wysyła młodzież na śmierć działając bez serca
Rosjanie mordują dzieci gwałcą na śmierć kobiety,
bez własnego szacunku niestety
Dla decydentów ważniejsze interesy
Putinowi pakują co dzień milionów pełne kiesy
Świat polityków zlanych krwią ludzką pieniędzy
Nie widzi i nawet się tego nie wstydzi
Nie ważny rozsądek ani dobre rady
Gdy jeden szaleniec prowadzi świat do zagłady.

Grzech narodzin antychrysta

Jakie skażone łono w bólach i męce

Wydało na świat Putina mordercę

Czy ktokolwiek dziś powie Jak udało się zaistnieć komuś co nie ma mózgu w głowie

W sercu ma druty kolczaste i krzaki iglaste

Przeznaczenie ma swój rozum gdy karma powraca

Niespodziewanie jak rozżarzona raca

Putin niech twe życie w piekło się zamienia

Za całe zło bez przebaczenia.

Klątwa na Putina bandyckiego syna

Pytania na usta się nakładają

Kim ludzie z wiekiem się stają

Osiągają najwyższe państwowe piedestały

Kiedy w przeszłości to był pionek mały

Dziś to ludobójca -kobiet i dzieci morderca

Odbierający życie niewinnym istotom bez empatii i serca

Uciekł jak szczur do nory Kaukazu

Udając bohatera wielkiego od razu

Nie uniknie kary

Depcząc wszystkie świętości każdej ziemskiej wiary.