Gdy na UTW przybywają nam latka
To żadne zmartwienie
A wesoła gradka
Jedynie przybywanie dolegliwości
Jednak trochę złości
Mimo wielkiej życiowej radości.

Szanowne Panie, mili Panowie
Po raz kolejny się spotykamy
Z wielką radością, którą w sercu mamy.
Wakacje to miły czas
Ale i smutek, że razem nie ma nas.
Nie zauważamy jak czas szybko leci,
A z naszych spotkań cieszymy się jak dzieci.
Tu przeżywamy chwile radosne
Jak młode skowronki gdy zobaczą wiosnę.
Wiwat, niech żyje roczek już piąty
Planujemy w tym gronie nawet - pięćdziesiąty.
Wiwat mili goście
Wiwat UTW.

Dzisiaj dostałam przepiękne róże
Ciekawe która przetrwa najdłużej
A teraz sama pozostaję w wierze
Że mi powiedzą kto mnie kocha szczerze
Pierwsza uwiędła róża od lubego
Nie wytrzymała okresu próbnego
Od przyjaciółki płatki róży uschły
Jak by flakonik bez wody stał pusty
Róże od mamy zerkają radosne
Bo tylko mama śle uczucia miłosne
Dom bez mamy to pustka głucha
Brak ciepłych słów szeptanych do ucha
I tylko zdjęcie wiszące na ścianie
Z którego nie usłyszysz moje ty kochanie.
Kim ty jesteś dziwna istoto.
Skoro pamiętasz mordy swoich na niewinnych.
I pełne krwi błoto.
Kim są twoi ojce dziadki.
Jakie było łono matki.
Kim był ojciec czy nie UPA.
Nie pamiętasz jego trupa.
Bo mordował, gwałcił, kradł.
Z radością ranił.
Aż sprawiedliwy los życia go pozbawił.
Zdążył spłodzić następcę kata.
Który zamordował własnego brata.
Do dziś żyją morderców potomkowie.

Z braku wiedzy i praktyki lekarz konował
na prowincji się przechował.
Tu robi furorę gdy wszystko jest chore,
tu na wszystko aplikuje te same iniekcje,
pomijając tylko kiszki, wątrobę i serce.
Chodzą do niego tłumy kulejące,
a po takiej terapii operacji wymagające.
Robią co mogą inni specjaliści,
jeśli zdążą przed kalectwem aliści.
Za ciężką kasę każdy się ratuje,
gdy Narodowy Fundusz z terminami kalectwo gwarantuje.
Przykra rzeczywistość taka,
na dzień dzisiejszy przeciętnego Polaka.

12 kwietnia to dzień szczególny moje drogie „Dziatki”
Jedyny dzień w roku „Dzień czekoladki”
Dla łasuchów to dzień bez granic
Bo wszystkie diety dziś mają za nic
Zakazy w sklepikach nie liczą się u dzieci
Bo tylko dziś można je wszystkie wyrzucić do śmieci
Nawet dla puszystej Agatki
Dziś się należą pyszne czekoladki
Każdy chłopak dla swej dziewczynki
Dzisiaj przynosi pyszne pralinki
Tatuś Mamusi pomijając gości
Przynosi żoneczce czekoladowe pyszności
Autorka Bożenka tej słodkiej składanki
Idzie na ciepłą czekoladę do swojej koleżanki
Dziś się nie liczą konflikty i zwady
A ja Wam przesyłam całuski z czekolady.

My kobietki choć delikatne i kruchutkie
Dajemy ziemi nowe życie i radości niemalutkie
Mimo trudów życia jak po wielkiej burzy
Rozkwitamy mimo wszystko jak pączuszek róży
Dajemy światu radości wiele
Na każdy dzień powszedni i na niedziele
Na swoich ramionach dźwigamy świat cały
Bo światek męski jest słaby i mały
Panowie tworzą burzę w szklance wody
Nie widząc jak powstają prawdziwe problemów powody
Zachowują się jak dzieci
Dla których staje się problemem wyrzucenie śmieci
Kobieta ze wszystkim sobie poradzi
Bo praca ponad siły też jej nie zawadzi
Kiedyś dla panów byłyśmy puchem
Dzisiaj panowie są niewidzialnym życia okruchem
Gdzie się podziały te wielkie Herosy
Po których został słaby człowieczek goły i bosy
Przejęłyśmy wszystkie role
W domu, pracy, życiu i w szkole
Nam się należą pomniki chwały
Bo na swych barkach dźwigamy świat cały.

Wola chłopczyk do panienki
Hej miła dziewczynko, zostań moją Walentynką
Będę ci przynosił kwiatki
Co dzień rano do herbatki
Będę robił nawet pranie dla Ciebie kochanie
A gdy wyschnie poprasuję i obiadek ugotuję
Powycieram wszędzie kurze i umyję okno duże
Wieczorkiem przy blasku gwiazd i księżyca
Będę podziwiał twe piękne lica
Płatkami róż ustroję nasz pokoik nieduży
Pilnować będę byś spokojnie spała
I niczego się nie bała
Zapewnię ci życiową oazę spokoju
Bez trosk, zmartwień i znoju
Niech miłość nam kwitnie każdego dnia w roku
Od wczesnego poranka do późnego zmroku
Tak dożyjemy późnej starości
Gdy siwy kosmyk nam na skroni zagości.