Zmykaj z domu po kryjomu
Gdy dopadną Cię źli ludzie
To nie schowasz się w psiej budzie
Gdy ci miłość doda skrzydeł
Nie potrzeba diabła wideł
Niech złych ludzi
Diabeł w piekle ogniem budzi.

Gdy ci smutno - bardzo źle
Śpiew ukoi nerwy twe
Gdy melodii słychać tony
Człek zaczyna być szalony
Przy muzyce, tańcach, śpiewie
Wkoło robi się wesoło.

Spójrz przez okno kochanie - to już jesień
Co nam ona dziś przyniesie
Czy złoto jesieni - miłość naszych serc odmieni
Złoty dywan z liści nam ścieli
Jak ślubny kobierzec w słoneczną niedzielę
Kochajmy się czule, Ty mnie a ja Ciebie
A żyć będziemy szczęśliwie jak w niebie.

Ach miły Panie
Może dasz się namówić
Na kolejne spotkanie
Hm-a gdzie zapytasz? Za dużo nie gadam więc odpowiadam
Na skrzydłach niebiańskiej tęczy
Gdzie drogowskazem jest uśmiech dziewczęcy
W krainie Weny spotkasz Anioła
Co rozrzuci Ci wiele wierszy do około
Na Uniwerku się bardzo kochamy
I do swego grona serdecznie zapraszamy.

Piękne oko- to nic nie znaczy
Bo ślepa dusza nic nie zobaczy
Idą w parze piękno i brzydota
Ostre i bolesne jak pazurek kota
Serce ma swój rozum
Którego rozum mózgu nie rozumie
A mądrość tych dwóch żywiołów
Pogodzić nie umie.

Dzisiaj dobry mam humorek
Bo od rana rządzi wtorek
Słonko radośnie do mnie się śmieje
A moje serduszko po prostu szaleje
Każdy człowieczek dziś mnie zachwyca
Czy to jest młodzik czy też dziewica

Witajcie Kochani
Okrutnie się już stęskniłam za Wami
Co tam plaża i słońce gorące
Gdy spokoju nie daje serce i myśli tęskniące
Znów na Uniwerku będzie gwarno w koło
I z dniem każdym bardziej wesoło
Śmiechy, żarty, przepytani jak u miłej koleżanki
I gaduły i też mruki przystępują do nauki
Wiwat - wiwat wszyscy razem
Zjednoczeni chwili radosnym nakazem.


Ojczyzno ma Polsko kochana
Dlaczego Twa święta biało-czerwona szata
Przez polityków jest szargana.
Czy za mało krwi wylałaś
I nowym pokoleniom życie dałaś?
Czy znów trzeba rozdrapywać rany Twe ze złością
By nie zabliźniły się podłością.
Ci co za Ciebie zginęli
Patrząc z góry oniemieli.
Czy za mało krwi się przelało?
Jeszcze więcej by się zdało?
Tego żaden mędrzec nie zrozumie
Ani żaden medyk diagnozy postawić nie umie
Jaka straszna choroba toczy naszą nację
Bo w tym zagubieniu , nie każdy ma rację.
Serce mogę dla Ciebie wyrwać sobie
By nie przeżyć chwili – roniąc łzy po Tobie.